sobota, 17 lutego 2018

Nasze życie


Nasze życie, moje życie - się słyszy
Czy aby?
- Naokoło pełno przybyszy.
Mieszają, podpowiadają, wypaczają.
Kusiciele, wiele do powiedzenia mają.
A i nasze ciało
Ciąży, choćby wzlecieć chciało
Czasem serce, z piersi wyrwie się.
Wysoko! Lecz nie ma osiąść gdzie.
I wraca – skąd wyleciało
Bo przyjaznej duszy nie spotkało.

Gdzie jestem? - Szukam siebie.
I Ciebie. - Bom jest w potrzebie.
Bo, za węgłem zło na mnie czatuje.
Niech się zagapię, już mnie atakuje.
Nie obejdzie się bez boskiej pomocy
- Bez niej, zaraz na plecy wskoczy.
Ciało całe chwastami obsiewa
I niszczącymi je uczuciami podlewa.
Oczyścić, nie całkiem nam się udaje
Bo, najzwyczajniej sił nie staje.

Toteż nasze oblicze i czyny
Nie zawsze wypływają z naszej winy.
Choć zawsze byśmy chcieli
Być czyści jak po kąpieli.

środa, 14 lutego 2018

Żydzi nie tylko polscy


Człowieczeństwo, gdzieś się zapodziało
Rychło, po tym, jak z mamoną się zwąchało.
– Czyżby, to coś wspólnego z Żydami miało?

Żydów los, po macoszemu traktował.
– Najczęściej burzył, co Żyd zbudował.
Obojętnie! Czy to był dom, szopa, czy stodoła
– Los nie zwracał na to uwagi, zgoła.
W końcu wichry historii, ich sioła piaskiem zasypały
A ich samych, jak ziarnka piasku, po świecie rozsypały.
– I gdyby, nie uważali siebie, za naród „wybrany”
Pewnie tylko, na kartach historii byliby zapisani.

Zawładnęła nimi wiara i wola przetrwania
I to ona kształtowała ich zachowania.
Walka, o utrzymanie się na powierzchni życia
Uczyniła z Żydów wyczynowców, nie do przebicia.
Czyhające nieustannie zagrożenia i wola przetrwania
Pobudzały do, różnych sposobów wymyślania
Na znalezienie, wygodnego miejsca, między tubylcami
I sprawianie wrażenia, jakoby byli współziomkami.

Z wielu, wymyślonych, za najlepszy pomysł uznali
By się – ponad głowy miejscowych – wywyższali.
Od tamtej pory, z góry na wszystkich spoglądali
I – jak wieść niesie – do kieszeni im się dobierali.
Zauważyć trzeba, by jeszcze, że filozofami byli nie lada
I  najczęściej wodzili, za nos przywódców stada.
Za swego Boga, „Złotego cielca” obrali
A za wcieloną matkę, mamonę uznali.

Do Polski, wiatry historii przywiały Żydów wiele.
Osiadli w Niej i zadomowili, niczym w swoim siole.
Tysiącletnia wspólnota, miejscowych z przybyszami
Odbijała się obojgu, różnymi dolegliwościami.
Co prawda – „Gość w dom, Bóg w dom” – powiadają.
– Cóż jednak zrobić, gdy goście się zadomawiają
I chcą być traktowani, jako domownicy?
– To tak, jak byśmy leżeli, z obcym, na jednej pryczy.

Jej użytkownicy, zapewne będą się kolanami obijali
No i kołdrę, nawzajem z siebie ściągali.
 – A co się zdarzyć może, w bezsenne noce
Jak jeden usłyszy, co drugi, przez sen bełkoce?
– Czy możemy się dziwić, gdy zrodzi się zwada
Po usłyszeniu obelg, płynących z ust sąsiada?
Domownik, gościowi zacznie wyrzucać niewdzięczności
A gość – domownikowi – niedobory w gościnności.

Na użytkowników pryczy czyhają zewnętrzne zagrożenia.
–  Wojny, niewola, jak i totalnych ustrojów wynaturzenia.
W latach Drugiej Wojny Światowej przeżywali próbę
W której Niemcy wzniecili pożogę, niosącą innym zgubę.
Opracowali technologię i podjęli, według niej działania
Zmierzające do całkowitego, polskich gości wymordowania.
Nie zawsze, jednak, selekcji dokładnie dokonywano.
– Często pierwszego z rzędu, do gazu wysyłano.    

Toteż, z głodu, czy od cyklonu, nie tylko Żydzi umierali.
Różni ludzie, różnych narodowości, z dymem ulatywali.
Dzisiaj, w 70 lat, po wojnie, Żydzi doszli do zdania
Że Polacy przyczyniali się, do ich mordowania.
No i po całym świecie, w różnych mediach ogłaszają
Że obozy, nie niemieckie, lecz – polskie – się nazywają.
No i Polakom życzą wszystkiego najgorszego
Za to, że nie uchronili „swych gości” od wszelkiego złego.

Tymczasem:
W 1939 roku w Polsce żyło 3,5 miliona Żydów, czyli 10% ogółu ludności, w tym w Warszawie 380 tysięcy. Żydzi stanowili 31% mieszkańców Warszawy, 32% Lwowa, 43% Białegostoku. W małych miasteczkach (sztetlach) Żydzi stanowili często ponad 50% mieszkańców. Było to największe skupisko Żydów w ówczesnej Europie i drugie co do wielkości na świecie - po USA. Polscy Żydzi majątek swój szacowali na 10 miliardów złotych, udział w handlu na 52%, w przemyśle i rzemiośle na 42%, do budżetu państwa wpłacali 28% wszystkich wpływów. Wśród lekarzy 33,5% to byli Żydzi, adwokatów 53%. Na 103 teatry było 15 żydowskich. Żydzi wydawali 160 tytułów gazet i czasopism o dziennym nakładzie 790 tysięcy egzemplarzy.


„Jeśli Bóg nie dałby Żydom Polski jako schronienia, los Izraela byłby rzeczywiście nie do zniesienia” – pisał w XIV wieku wybitny krakowski rabin Mojżesz ben Israel Isserles. 

wtorek, 30 stycznia 2018

Dzień


Dzień jak codzień - czasem się słyszy.
- Czyż  w każdym tyleż zgiełku i tyleż ciszy?
Czy każdemu nadamy miano - miły?
A jeśli, w nim destrukcji siły nam ćwieka zabiły?
Czy wtedy, z jego biegu będziem się cieszyli
I chętnie, w swych progach bliźnich gościli?
Czy każdy dzień, nas traktuje, jako swe dzieci?
Co powie ten, któremu słońce w oczy świeci?

„Dzień, jak co dzień” – coś mi się wydaje
Całej prawdy o dniach nie oddaje.
To zwykła pobieżność, dni postrzegania
I biegu rzeczy – z grubsza traktowania.
Bo gdybyśmy się przyjrzeli należycie
Zauważylibyśmy różnice, już o świcie.
– A i sny, o swe prawa się upominają
Jako że dnie, o północy się zaczynają.

– Na to, co w danym dniu będzie się działo?
Wielość zdarzeń, wpływ będzie miało.
Każdy jest kowalem swego losu – powiadają.
Ci, wpływu zdarzeń, na los nie uwzględniają.
– No, bo jeśli zdarzenia kształtują nasze dni
To czy zawsze, obraną ścieżką będziemy szli?
Ale choć wiemy, że nie wszystko od nas zależy
Działajmy, bo dobro, samo, ku nam nie przybieży.

Weźmy, więc w dłonie, kilofy i młoty
Nie bacząc na wszelakie, dnia wykroty.
Kujmy swoje losy, póki doczesne ciało
Parę kropel energii będzie zawierało.
Okryjmy je, więc płaszczem pomysłowości
On ułatwi odpieranie ataków przypadkowości.
Im więcej, szkodzących zdarzeń odeprzemy
Tym większy wpływ, na bieg dnia osiągniemy.

wtorek, 2 stycznia 2018

Walka ze smogiem


Ostatnio słyszę dużo o przedsięwzięciach zapobiegających nasilającemu się – skutkiem dużej ilości samochodów – smogowi. Z obserwacji własnych zauważam chaotyczność i wyrywkowość działań. Pozwolę sobie zauważyć, żeby skutecznie oddziaływać na smog trzeba zadziałać kompleksowo. Według mnie takie działania powinny polegać na wybudowaniu, na wjazdach do miast dużych parkingów wielopoziomowych, gdzie stałyby samochody z napędem elektrycznym. Przyjeżdżający do miasta samochodem z silnikiem spalinowym, podjeżdżałby do takiego parkingu, zgłaszał obsłudze chęć wynajęcia samochodu z napędem elektrycznym, obsługa przyprowadzałaby dla niego taki samochód, a na jego miejsce wstawiała samochód wynajmującego. Samochody z napędem elektrycznym powinny być wyposażone w baterie słoneczne, aby zapobiegały szybkiemu rozładowywaniu się w nich akumulatorów. System mógłby być obowiązkowy, albo dobrowolny – kwestia do uzgodnienia. Uzgodnić też by należało opłaty za wynajem samochodu z napędem elektrycznym. Wymaga to nakładów, ale cóż nie kosztuje – we wszystko lepsze trzeba zainwestować.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Czas


Przed – czasem – uklęknę
Oddając pokłon rzeknę:
Czasie!
– Tyś podobny Bogu!
Tyś ważną nogą w „Trójnogu”!
A na Trójnogu cały wszechświat stoi.
– Poza nim, nic się nie ostoi.
Wy – Czas, Przestrzeń i Życie
Filary bytu stanowicie!
Zapewne Wy – władcze – trzy wielkości
Przetrwacie, od minus, do plus nieskończoności.
Wszak początku i końca waszego nie znamy.
Jedynie co wiemy – to to, że w Was trwamy.

Bez Ciebie – Czasie – nie ma istnienia.
Odmierzasz życie każdego stworzenia.
W Tobie odbywa się ożywianie
I w Tobie, też umieranie.
– Jesteś Panem rozniecania i wygaszania!
Jak i przedziału, między nimi trwania.

Jednak mimo swej ważności
Nie wyzbyłeś się relatywności.
Cwałem wydajesz się jednemu
Stępem, zaś drugiemu.
Twój bieg, nieustający
Z nikim i z niczym się nie liczący
Jednemu zaszkodzi
A drugiemu dogodzi.

Nieczułyś na prośby i błagania
Odmawiasz datków przyjmowania.
Nikt Cię nie zjedna, ani przekupi.
Jedynie fart, gdy się, do Cię przycupi
Potrafi chwycić garstkę chwili
Która człekowi życie umili.

Wspomnę – moja śp. Mama
Często powtarzała
– Pamiętaj! Czas leci, czas nie czeka
Czas goni i czas ucieka.
– I jak tu pojąć Cię?
– Czy ktoś oświeci mnie?
Nie! Nie! Nie!
Nie będę dłużej drążył Cię.
– Pewnie wchodzisz, z Bogiem w układy
Temu nie ma na Cię rady.
Tak! Tak!
Musisz mieć z Bogiem wiele wspólnego
Jako że nic nie zadziała bez przyzwolenia twego.
Aleee? Ale czy Ty z Przestrzenią i Życiem
– W Bycie
Spełniacie swoją rolę należycie?
– Cooo?
Co ja słyszę? – Nie uwierzycie!
Przypomina mi! – Beze Mnie, Przestrzeni i Życia

Nie byłoby żadnego „Bycia”.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kolejne wydanie polskiego paradoksu

Pomóżcie nam zablokować zamach na naszą wolność! – Wołają, przeciwnicy, chcący nie dopuścić do wejścia w życie zmian w sądownictwie, uchwalonych przez PiS-owską większość w obu izbach parlamentarnych.

Zastanówcie się dobrze – wołają głośno – i odpowiedzcie sobie na pytanie: Skąd weźmiemy forsę na pokrycie zadłużeń upadłościowego – na ten przykład – dilera mieszkaniowego, jeśli nie będzie nam wolno odebrać i sprzedać waszych mieszkań zakupionych, za zaciągnięty, hipoteczny kredyt?  - No skąd? Zabrać środków finansowych dilerowi nie możemy, bo on je przezornie, przed ogłoszeniem upadłości spółki matki wyprowadził do spółek córek. To wy, to w waszych rękach leży decyzja, czy wolno nam będzie zasądzać pozbawienie was życiowego dorobku, na pokrycie zadłużenia upadłej spółki matki. – Przypominamy wam – uchwalenie, przez obie izby parlamentarne, obsadzone przez PiS swoimi ludźmi, zmian w polskim sądownictwie – to twardy dowód zamachu na naszą wolność. Po wejściu w życie uchwalonych – „wbrew demokratycznym wolnościom” – PiS-owskich aktów prawnych, już nie będzie nam wolno zasądzać pokrywania, zadłużeń dilera środkami finansowymi, pozyskanymi ze sprzedaży waszych mieszkań, bo za takie wyroki mogą nas pozbawić immunitetu i wsadzić do ciupy.

Apelujemy do waszych sumień – nie pozostawiajcie nas samych w walce o nasze swobody obywatelskie, pozwalające nam, na bezkarne wydawanie i egzekwowanie wyroków, pozbawiających was mieszkań i wysiedlanie, wprost na „wolną” ulicę. – Jeśli nam nie pomożecie, my to zapamiętamy i znajdziemy sposoby, aby wam dobrać się do d….!

– Zza płotu dochodzą głosy: Tak! Tak! Pomożemy! Pomożemy! Pomożemy reprywatyzować inne miasta, Warszawka już spalona. Pomożemy zakładać kolejne Amber Gold. Nie pozostaniecie sami. Staniemy za wami murem i nie dopuścimy do zamachu na „demokratyczne wolności”.

sobota, 2 grudnia 2017

Do Poezji


Poezjo!
Nie zasłaniaj, przede mną oblicza.
– Od tak dawna kocham cię
I nadal jesteś dla mnie tajemnicza.
Znam Cię tylko z przekazu ludzkiego
I z wyobrażenia swego.
Podobno przyjaźnie traktujesz ludzi
Jednak nie każdy, kto Cię kocha
Może liczyć, na Twe względy.
Wybrańcom ukazujesz się
W pełnej, swej krasie.
Ich oczy Cię widzą
Ich uszy słyszą, Twe słowa
Kąpią się w Twojej toni.
 A bywa, że sadzasz ich
Po swojej prawej stronie.
Oni Cię ukrywają
– w obłokach, wysoko.
Chcą, by Cię nie zauważyło
Użytkownika powszedniego oko.
Zawłaszczają Ciebie
– Wybrankę, ulubienicę Bogów.

„Dzień Powszedni” w poprzek staje.
Też chce mieć Twoje piękno
– Barwne pola i gaje.
Chce być:
Brzaskiem wiosennego nieba
Poświatą zieleni
Tkaniną ze słonecznych promieni.
Siostrą, bratem
Jak i matką troskliwą.
Chce, byś zajrzała
Do jego duszy i ciała.
Może wtedy, dzień powszedni
Nie byłby taki powszedni.

Może wtedy
– Twoim pięknem zachwyceni
Byśmy, częściej
Uśmiech na twarzy gościli
I sobie wzajem nie szkodzili?

Jedno jest pewne!
Dzień powszedni byłby zadowolony
Gdybyś uchyliła, swych okien zasłony.
– Ujrzawszy Cię, w pełnej krasie
Oddałby, należny pokłon dla Cię.

– Czy sprostasz, czy pochylisz się
Nad potrzebami powszechności?
– Odpowiadając, pamiętaj!
By zrozumiała była twa mowa

Musisz używać prostego słowa.