piątek, 3 stycznia 2020

Dobrobyt



By dojść do dobrobytu
Nie koniecznie potrzeba sprytu.
Bardziej się opłaca
Na karku głowa i solidna praca.
Jak te dwa warunki spełnimy
Długo na dobrobyt czekać nie musimy.
Tyle tylko, że te warunki dwa
Ciężkie są do spełnienia.
Najłatwiej partactwo ludziom wychodzi
Tyle, że …. ono tęgo szkodzi
I choć, o tym wszyscy wiemy
Od wieków wyzbyć się go nie możemy
Skąd i jakiej zyskiwać pomocy
By człowiek był bardziej ochoczy
Do rękawów zakasania
I uciechy, z solidnej pracy czerpania
Gdyby ktoś to wiedział
To nie na Facebooku, a Parnasie siedział.
I tam wiódł boskie życie
Czekając na przybycie
Natchnienia, weny
Po ich przybyciu wrócić na areny
Głosząc, jak robić i co
By solidna praca stała się przyjemnością.
Otóż jak zasłyszałem
Nie ma takiej możliwości
By czerpać, z solidnej pracy przyjemności.
Solidna praca wysiłku wymaga
Któremu nie po drodze z przyjemnością
On, znów może objawić się dolegliwością.
Chyba solidnej pracy z przyjemnością nie ożeni.
Trzeba przyjemność na coś innego wymienić
Przychodzi mi do głowy pomysł nowy
– Zaprosić solidną płacę do zmowy
Ta także może zachęcić pracującego
Wszak pozwoli przyjemność zakupić dla niego.
To byłoby tak, bez mała
Jakby był wilk syty i owca cała.

wtorek, 17 września 2019

Zawiadomienie

W niedzielę 22.09.2019 r. o godz. 19:00 w sali domu parafialnego odbędzie się wieczór autorskiej poezji patriotyczno-religijnej z okazji 80. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Widzowie i autorzy mile widziani. Parafia Rzymskokatolicka pw. Miłosierdzia Bożego mieści się przy ul. Przyjaciół Żołnierza 45 w Szczecinie.

czwartek, 12 września 2019

Postrzeganie prawa

Postrzeganie prawa
Wbrew powszechnemu mniemaniu
Utwierdzam się w przekonaniu
Że prawo także służy
Do utrudniania ziemskiej podróży.
Sędziowie bojąc się skrzywdzonych odwetu
Chadzają w przyłbicach immunitetu.
Bezkarnie pomiatają podsądnymi
Wysługując się artykułami prawnymi
Które preparują, na swoje potrzeby
Wrzucając, jako truciznę do społecznej gleby.
– No i społeczność, która na niej wyrosła
Nie może się obejść bez prawnego „posła”.
Ten, za swe posłannictwo pobiera gażę
I bywa, że pokrzywdzonemu drzwi pokaże.
Krzywda zaś lubuje się w rewanżowaniu
Tyle, że po dłuższym nawarstwianiu.
Po wezbraniu, z brzegów występuje
I spienioną, krwawą falą atakuje.
Śmiem twierdzić, że pokrętne prawo i sądy
Sprowadzą na nas dzień sądny.

wtorek, 14 maja 2019

O życiu kolejny raz



No cóż? – Życie różne wieńce plecie.
Barw i doznań wiele dostarcza nam.
Nie licząc się z naszymi potrzebami
Ani zważając na to, jak się mamy.
– Chciałoby się wiecznie żyć!
Lecz cieniutka jest życia nić.
Do tego – psotnik – czas ….?
Ten – raz rany leczy
Innym razem rozdrapuje
– Najczęściej nas zaskakuje.
Toteż nie wiadomo, moi mili
Czy kolejna chwila nam życie umili?
Czy nić życia ciągłość zachowa
Czy bliskich grono nas pochowa?
– Pewnie z powodu tylu niepewności
Nie leczymy swoich przypadłości?
– Te w głowie mącą
Za gardło ściskają
Ale i przyjemności dostarczają.
Nie żyłoby się, z nimi tak źle
Ale każda z nich, co innego chce.
Gdybyśmy mogli ich zachciewajki pogodzić
Nie musielibyśmy, wcale życia słodzić.
Każda z nich, jednak swoim życiem żyje
Nie martwiąc się, co je czyje.
A do tego codzienna egzystencja, szara
O zaspokojenie swych potrzeb się stara.
Wiatr czasem zimny w oczy wieje
Złośliwiec, znowu ci, w nos się zaśmieje.
Żywe kamienie wyrosną na drodze
Albo zapadnie się klepka w podłodze.
Los niejeden figiel spłata
– Na czas nie wpłynie wypłata.
Obojętnie, w dzień, czy o zmroku
Stąpniesz w gówno – dając kroku.
Jak widać, nie tylko z naszych przypadłości
Wypływają – życia – przeciwności.
Zatem, co by zrobić wypadało
By nam się, w życiu lepiej układało?
Niestety! Nie ma na to odpowiedzi.
Bo każdy, z życiem się biedzi.
Tak już jest w doczesności
Że nie samo dobro u nas gości.
Zło, choć nieproszone, do stołu siada
I smakowitości podjada.

A Kisz! A Kisz!
Widzicie!?. Lata wokół mnie
A nawet przytula się.
Zło to, wyjątkowo namolna sztuka.
Ono i dziurę w całym wyszuka.
Jakbyśmy je przegnać zdołali
To będzie nam szkodzić z oddali.
– A może, jak machniemy ręką na nie
To dobro chętniej z nami pozostanie?
No i…. – jego strzały z daleka
Nie będą tak bolesne dla człowieka.

poniedziałek, 13 maja 2019

Nowa Unia Europejska

Moja propozycja brzmi: Utwórzmy nową „Zjednoczoną Europę Wolnych Państw” w której należałoby:
– Odstąpić od wspólnej waluty - zlikwidować strefę Euro
– Utrzymać  i wzmocnić działalność Trybunału Praw Człowieka
– Utrzymać swobody przemieszczania się w obrębie Unii
– Wprowadzić ułatwienia do swobodnego łączenia, zrzeszania się, swobodnej współpracy różnych organizacji prawnych i gospodarczych w ramach konstytucyjnych uregulowań poszczególnych państw
– Zawrzeć Pakt o Nieagresji, którego stabilności niech  strzeże Pakt Północnoatlantycki NATO
Niech się ludzie zrzeszają. Niech zawierają ze sobą porozumienia, sami, bez „URZĘDASÓW”.
Uzdrawianie „Strefy Euro” to tak jakby ktoś usilnie zabiegał o wyleczenie nowotworu, który doprowadził do stanu krytycznego organ, który sam go we własnym organizmie zaflancował.

Uwierzcie mi. Unia Europejska w obecnym wydaniu nie przetrwa próby czasu. Ten biurokratyczny moloch, za bardzo się obżera, ma za dużo cholesterolu w swym organizmie, za duży bebech i do tego nieustające zatwardzenie.  

piątek, 15 marca 2019

Rzepki skrobanie



Przysłowie mówi: Każdy sobie rzepkę skrobie.
Ja reaguję: Najlepiej byśmy się zachowali
Gdybyśmy, na jednej poprzestawali.
Lecz rzadko kto – zacząwszy skrobanie
Na jednej rzepce poprzestanie.
Zazwyczaj, tak długo skrobiemy
Póki nie pomrzemy.
– A może to …..
Czynność zwaną – „rzepki skrobanie”
Należy utożsamić z życia podtrzymywaniem?
Zauważyć by się, w tym miejscu należało
– O życiu wiemy zbyt mało.
Bo gdy zawadzimy o życia podtrzymanie
W ślad za tym jawi się pytanie.
No bo… No bo… – słyszeć się daje
Bo życie to niczym dalekie kraje
Których, na oczy nie ujrzymy
Lecz barwne opowieści, ciągle o nich słyszymy.

Rzepki skrobanie i barwnych opowieści słuchanie.
– Nie sposób uznać, za życia podtrzymywanie.
Ale….? – Jak to wyżej pisałem
Też swoją rzepkę, od czasu do czasu poskrobałem
Co prawda, tę kolanową.
– Czy ona jest jednak tą przysłowiową?
Któż to wie? – rzec by należało.
Przysłowie o tym nie wspomniało.
Skrobać można – kolanową
A także, tę – ogrodową.
Choć obie, ze sobą nie mają nic wspólnego
– Osobnego miana nie mają nadanego.

Czy to ważne, która rzepka jest przysłowiowa?
Ważne, by zrozumiała była jego wymowa.
O odpowiedź dopomina się pytanie:
Czy rzepki skrobanie to dobre zachowanie?
– Niby trza, o siebie dbać.
Grabiami, do siebie ciągać.
Ale co powie – choćby – drzewo
Gdy nie zadbamy o niego?
A jest jeszcze – naokoło – wiele rzeczy
I jedna przez drugą skrzeczy:
Ja teeeż, ja teeeeż bym chciała
Dostać więcej jadła – bym wzrastała.
Jednak ci, od rzepek skrobania
Głusi są na – wszelkich rzeczy – wołania.
Toteż z szumu zaniedbanych drzew
Niesie się ubolewania zew
– Pustynią! Pustynią stanie się świat
Za niedługo! – Może już za parę lat
Jeśli swą rzepkę, do upadłego będziecie skrobali
A o dobre samopoczuciu reszty nie zabiegali.