Googlom - Wspaniałemu Serwisowi
Z pomocą którego, każdy swą wiedzę, nie tylko odnowi,
Ale także dowie się wiele nowego
- Poszukiwacza zasób wiedzy wzbogacającego.
Z okazji więc Świąt Bożego Narodzenia,
Składam Redakcji Serdeczne Życzenia
Oby Zdrowie Was nigdy nie opuszczało,
A zło jak najmniej Serwisowi dokuczało.
Trwajcie długo i żyjcie szczęśliwie,
A ludzie niech Was traktują życzliwie.
Marzenia niech się wszystkim pospełniają
- Radości i zadowolenia przysparzają.
Życzy Tadeusz Śledziewski - użytkownik, głównie Bloggera, Wyszukiwarki, Tłumacza i Gmaila.
niedziela, 22 grudnia 2013
sobota, 21 grudnia 2013
Komentarz
To poniżej jet treścią mojego komentarza spod artykułu
Ataki na K. Bratkowską po jej słowach o aborcji
Chciałbym aby go jak najwięcej ludzi przeczytało. Może trafi do Pani Katarzyny Bratkowskiej i może się przyczyni do zmiany Jej decyzji o dokonaniu aborcji?
Artykułu nie doczytałem do końca, bo jego ton
nie sprzyja nawiązaniu kontaktu z nieszczęśliwą kobietą. Powiem: Kobiety
w ciąży powinny być otoczone szczególną opieką, szczególnie te, które
nie chcą donosić ciąży do urodzenia dziecka. Pani Katarzyno!
Proszę Panią, niech Pani nie usuwa części siebie, bo płód jest częścią
Pani. Jeśli Pani, po urodzeniu nadal nie będzie Go chciała, będzie mogła
Go Pani oddać ludziom, którzy oczekują na adopcję z utęsknieniem. Pani
Kasiu! Proszę! Wytrwaj Pani do końca w dziele urodzenia - kto wie - może
człowieka, który będzie wielkim naukowcem i odkrywcą nowej gwiazdy,
może Noblistą - nigdy nic nie wiadomo pewnie. Tadeusz.
poniedziałek, 30 września 2013
Coraz to nowsze oblicze "Szkody całkowitej"
http://www.prawo-ubezpieczeniowe.waw.pl/index.php/2011/05/06/wyrok-sadu-najwyzszego-z-dnia-17-czerwca-1987-roku-sygn-akt-iv-cr-15887-niepublikowany-2/ Sentencja tego wyroku brzmi:
"Zastosowanie różnicy ceny samochodu przed i po wypadku nie może stanowić
podstawy do wyliczenia wysokości odszkodowania jeśli przyczyną wypadku jest
zawinione działanie osoby trzeciej, za którą ponosi pełną odpowiedzialność
ubezpieczyciel w ramach odpowiedzialności OC. W takim wypadku ubezpieczyciel
ma obowiązek pełnego wyrównania szkody niezależnie od tego, czy poszkodowany
zakupił części zamienne i podjął remont uszkodzonego wozu, czy też podejmie go
w późniejszym terminie. Również bez znaczenia pozostaje kwestia uzyskania
korzyści z rzekomego przekroczenia rzeczywistej szkody."
Natomiast w doktrynie jest całkiem coś odmiennego - dlaczego
nikt z obecnych sądowników nie stosuje się do wskazań SN zawartych w sentencji
w/w wyroku?
Judykatura, natomiast otwarła się i spopularyzowała w
doktrynie fragment uzasadnienia - odmowy uchwały - z Postanowienia Sądu
Najwyższego, z dn. 12 stycznia 2006r. Sygn. akt III CZP 76/05 (link:
http://www.rzu.gov.pl/files/213__62__Wnioski_skierowane_przez_Rzecznika_Ubezpieczonych_do_Sadu_Najwyzszego.pdf)
o brzmieniu: "Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanka
wystąpienia tzw. szkody całkowitej ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza
wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan majątku poszkodowanego niezakłócony
zdarzeniem ubezpieczeniowym wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania".
Został on uznany jako sentencja wyroku i służy ubezpieczycielom, jako podstawa
do uznania - niemal każdego - przypadku
szkody, za szkodę całkowitą i likwidacji jej metodą różnicową. Co to oznacza
dla poszkodowanych, chyba nikomu nie muszę tłumaczyć? Nawet w tym fragmencie
uznawanym za sentencję, nikt nie zwraca uwagi na to, że tam jest napisane:
"Stan majątku poszkodowanego niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym
wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania" - A przecież stanem
majątku utraconym, przez poszkodowanego, na skutek kolizji niezawinionej, była
rzecz sprawna technicznie służąca do zaspokajania jego potrzeb życiowych. A
przywracany stan majątku według metody różnicowej polega na wypłaceniu
poszkodowanemu różnicy pomiędzy wartością pojazdu sprzed szkody, a wartością po
szkodzie. Wyszło na to, że poszkodowany, zamiast pojazdu sprawnego technicznie
mającego właściwości użytkowe jest właścicielem kwoty, okrojonej, przez
ubezpieczyciela i wraku swojego pojazdu. I to ma stanowić stan majątku sprzed
szkody? Wrak - chociażby - do czasu sprzedaży trzeba przechować - kto za to
zapłaci? Wrak trzeba sprzedać - jest to czynność handlowa, nie każdy
poszkodowany ma handlowe umiejętności, więc będzie musiał wynająć fachowca,
żeby zajął się sprzedażą wraku. Fachowiec tego za darmo nie zrobi - kto za to
zapłaci? I taka likwidacja została powszechnie uznana za zgodną z zasadami
współżycia społecznego? Proszę Państwa, to jest największy przekręt prawniczy
służący do nabijania kabzy ubezpieczycielom. Zajrzyjcie jakie PZU S. A. ma
zyski. I o tym wszyscy wiedzą i nikt nie reaguje? Nic tylko zawołać - Boże Ty
także o tym wiesz i nie grzmisz?
Ostatnio przeczytałem całą Uchwałę składu siedmiu sędziów
Sądu Najwyższego z dn. 17 listopada 2011 r. Sygn. akt IIICZP 5/11. Muszę się
przyznać - ogarnęła mnie trwoga i strach, do tego stopnia, że zaczęło mną
trząść. Wierzcie mi - nie przesadzam. Powodem mojego przerażenia były takie oto
fragmenty wyroku:
1). „Na gruncie prawa cywilnego rozpatrywane jest ustalenie
szkody metodą dyferencyjną (różnicową), zgodnie z którą szkodę stanowi różnica
między stanem majątku poszkodowanego, który powstał po nastąpieniu zdarzenia
sprawczego, a stanem, który by istniał bez tego zdarzenia.” Dalej nastąpiła
wymiana sygnatur wyroków potwierdzających słuszność wymowy powyższego zdania.
No i teraz uwierzycie mi, że przeczytanie takiej wypowiedzi, która - w moim
odczuciu - w całej rozciągłości jest nieprawdą, w uzasadnieniu podjętej
uchwały, może doprowadzić do apopleksji? - Przecież w prawie - nie tylko
cywilnym, ale żadnym prawie - nie ma wzmianki o zalecaniu ustalania szkód
metodą różnicową, będącą pochodną tzw. „szkody całkowitej”, o której prawo
polskie, także nie wspomina. Obie wielkości zostały wprowadzone do procesu
likwidacji szkód, bocznymi drzwiami, przez ubezpieczycieli, w celu uprawnienia
oszukańczego sposobu likwidacji szkód z ubezpieczenia obowiązkowego OC.
2) „Konsekwencją uszkodzenia (zniszczenia) samochodu jest
obniżenie (utrata) jego wartości, natomiast utrata możliwości korzystania z
niego nie powoduje samoistnego odrębnego uszczerbku majątkowego odnoszącego się
do tej rzeczy, niezależnie od jej przeznaczenia, Istnieje wprawdzie obowiązek
wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy w sytuacjach określonych w art. 224 par.2
i 225 k.c., ale uzasadnione są argumenty przemawiające za nieodszkodowawczym
charakterem tego wynagrodzenia, zapobiegającym jedynie bezpodstawnemu
wzbogacaniu posiadacza.” - No i mamy kuriozalne tłumaczenie zniszczenia pojazdu
w niezawinionej kolizji drogowej. Według Sądu Najwyższego w składzie siedmiu
sędziów, zniszczenie samochodu, to tylko obniżenie jego wartości, to wcale nie
ma związku z utratą możliwości korzystania z niego. Do tego jeszcze Sąd
Najwyższy w składzie siedmiu sędziów znalazł „uzasadnione argumenty” niestosowania
art. 224 par. 2 i 225 k.c. jako podstawy do kompensacji szkody z utraty
możliwości korzystania z rzeczy, a tym samym uznania, tej możliwości jako
szkody majątkowej.
Gdyby było jeszcze straszniej to w tym samum uzasadnieniu
czytamy: „Przeważający kierunek orzecznictwa kwalifikuje utratę możliwości
korzystania przez konsumentów z pojazdu mechanicznego jako szkodę majątkową
podlegającą naprawieniu w ramach odpowiedzialności gwarancyjnej ubezpieczyciela
przy obowiązkowym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilne posiadaczy pojazdów
mechanicznych, a koszt najmu pojazdu zastępczego traktuje jako wydatek
zmierzający do wyłączenia lub ograniczenia takiej szkody, której refundacja nie
jest uwarunkowana niemożliwością skorzystania przez poszkodowanego ze środków
komunikacji publicznej.” Powiedzcie sami - ewentualni Czytelnicy - jak mają się
do siebie Wysokosądowe fragmenty uzasadnienia swojej Uchwały?
Osobiści mam wielką prośbę do Wysokiego Sadu Najwyższego
Rzeczpospolitej Polskiej o ponowne uregulowanie prawa ubezpieczeniowego, a
właściwie stosowania się, w likwidacji szkód samochodowych z ubezpieczenia
OC do Art. 13 Ustawy z 22 maja 2003 roku
o ubezpieczeniach obowiązkowych…… Proszę zróbcie to - przegońcie, na cztery
wiatry „szkodę całkowitą”, bo szkoda jest tylko jedna, rzeczywista, a także
pochodną szkody całkowitej, metodę dyferencyjną (różnicową) z sfery
odszkodowawczej z ubezpieczenia OC - zanim poszkodowani nie zaczną podrzucać bomb
do lokali ubezpieczycieli, czy też do sadów.
Kończąc dopowiem, że to nie poszkodowani, bezpodstawnie się wzbogacają,
tylko ubezpieczyciele. Poczytajcie sobie artykuły z podanych linków, a może
uwierzycie i nie będziecie mnie przeklinać.
http://www.rzu.gov.pl/aktualnosci-z-rynku/Rzecznik_Ubezpieczonych__ubezpieczyciele_wciaz_oszczedzaja_na_odszkodowaniach_komunikacyjnych__21267,
http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Tak-ubezpieczyciele-oszukuja-Polakow,wid,15676997,wiadomosc.html?ticaid=111630
Pozdrawiam Serdecznie i z góry dziękuję za ewentualne
przeczytanie, no i - kto wie - wzięcie sobie do serca moich dążeń ku
sprawiedliwości.
piątek, 13 września 2013
Zalecenia antywojenne
Ostatnimi czasy duch wojenny się uaktywnił. Istoty ludzkie mają dostatecznie przykładów, że owocami wojny są jedynie ofiary w ludziach. Poniżej moja reakcja na interwencję w Syrii, Egipcie, Afganistanie.
Zalecenia antywojenne
Od wiek wieków ludzie ze sobą wojują.
Wiedząc, że wojny dobrem nie zaowocują.
Ogrom krwi ludzkiej wsiąkło już w ziemię.
I nadal, w niezgodzie żyje ludzkie plemię.
Dlaczego zamiast, ze sobą wojowania
Ludzie nie podejmą prób pertraktowania?
Ono nie mniej skuteczne od wojny by było.
- Ileż wtedy bólu,
cierpień i łez by ubyło?
W Polsce padła władza sądownicza
Na wsępie zapytam: Czy upadek Władzy Sądowniczej jest nie zauważalny?
Władza Sądownicza sprawowana jest przez sądy i trybunały, wydające wyroki na podstawie obowiązującego prawa. - A mnie się wydaje, ze na zamówienie "sponsora".
Rodzimy kapitał
W Money.pl znalazłem artykuł z-cy redaktora naczelnego Pana Bartosza Chochołowskiego, Pt. „Czyje są banki w Polsce”. A w tym artykule fragment: „Po przełomie w 1989 roku wprowadzano gospodarkę rynkową, która potrzebowała sprawnego systemu bankowego. Takiego jednak nie było. Nie było też rodzimego kapitału, który mógłby zainwestować w sektor bankowy.” Otóż to! Wszyscy wiedzieli, ze nie było i nikt nie podjął się dzieła naprawczego, które by uzupełniło, to - jakże ważne - ogniwo w gospodarce państwowej Polski. Pewnie moderatorzy ówczesnej - jakby dzisiaj można było nazwać - areny cyrkowej mieli inne, ważniejsze sprawy na głowie - musieli czuwać nad osiągnięciami okrągłostołowego i magdalenkowego - niestety, innego miana, nie znajduję - przekrętu.
Co? Słucham? - Czy zmieniło się coś na arenie i czy artyści się zmienili? A tak, tak. Wielu odeszło. Zejścia - co prawda - były różne - naturalne i wymuszone. Główny trzon jednak trzyma się dzielnie i jak mi się zdaje, długo jeszcze władzą potrzęsie, choć z widowni przeróżne pomruki słychać. - Sami widzicie, że na finanse publiczne, a tym bardziej na banki, czasu nie stawało. Co znowu? - Nie chodziło o czas? A o co? - Ooooo. Sam się domyśl. Chciałbyś żebym co wszystko powiedział. - Ja wolę naturalną ścieżką schodzić. - Widzę, że się nie dogadamy.
Jak zauważyliście - nie mogę się ze swoim „obocznym” dogadać? Myślałem, że mi uchyli rąbka tajemnicy, ale zdaje się, że portkami trzęsie. Znowu sam muszę dochodzić do sedna sprawy. Muszę przyznać, że finanse publiczne, to temat delikatny, nienadający się do nagłośnienia. Mnie też - po latach - dziwnym się wydaje, jak to w państwie, w którym obywatele płacili podatki i inne zobowiązania, do wspólnej kasy, mogło nie być kapitału? Teraz, gdy wyszły na jaw olbrzymie straty OFE, będące owocem twórczej działalności - zdaje się - rządu Pana Profesora Jot Buzka i jego doradcy eM Krzaklewskiego, to tylko można się domyślać, jakimi pieniędzmi dysponowało ZUS w latach dziewięćdziesiątych. Jak pamiętamy gospodarka polska kręciła się, niczym młyńskie koło, gdy wzrośnie różnica poziomów wody. Owo kręcenie, nawet Panu Profesorowi Balcerowiczowi zakręciło w głowie, do tego stopnia, że w obawie, abyśmy innych nie przegonili, zaczął wodę z górnego zbiornika upuszczać kanałem ulgi, wykorzystując ją, przy okazji do schładzania głów przedsiębiorcom - taki to ci był zapobiegliwy? Podobno, mało brakowało, do przyznania mu nagrody Nobla, za ten uzdrowieńczy czyn.
No i wyobraźcie sobie, że już po schłodzeniu polskiej gospodarki, ZUS część składek emerytalnych przekazywał, właśnie do takiego młynka, który to miał owe pieniążki pomnażać. Nazywał się - ten młynek - Otwarte Fundusze Emerytalne. Zaś młynkiem była najzwyklejsza szulernia - dumnie nazwana Giełdą Papierów Wartościowych. Żeby się nie rozwodzić powiem, że w tym młynku zmielono kilkadziesiąt miliardów PLN - ile? Dokładnie nie wiadomo. Gdy jednak zaczniemy szukać w sieci, to nie trzeba się wysilać, żeby znaleźć informację, takie jak chociażby w „Przeglądzie” na stronie: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/stracone-pieniadze-ofe
Oto fragmenty z artykułu Pana Andrzeja Dryszela.
„W ciągu 11 miesięcy 2011 r. powszechne towarzystwa emerytalne (zagraniczne firmy zarządzające naszymi otwartymi funduszami emerytalnymi), straciły aż 13 mld zł z pieniędzy przyszłych emerytów. Ten wynik dobrze pokazuje, jak ryzykowna i niebezpieczna dla Polaków jest reforma emerytalna z 1999 r., zmuszająca nas do gromadzenia środków w OFE. A także, jak kłamliwie przedstawiano jej założenia, wmawiając, że to idealny mechanizm do pomnażania dochodów, zapewniający seniorom dostatnie życie.
Nawet po klęsce z 2008 r., gdy z OFE wyparowały ponad 24 mld zł należące do przyszłych emerytów, lobbyści i eksperci finansowani przez towarzystwa emerytalne zapewniali, że to jednorazowy przypadek, wynik kryzysu finansowego. Jak widać, nie musi – i nikt nie wie, ile jeszcze czeka nas lat, w których powszechne towarzystwa emerytalne będą tracić pieniądze gromadzone w OFE.” - Które to miały zapewniać seniorom dostatnie życie.
Zabierzmy się jednak za rodzimy kapitał, którego to niby nie było w początkowych latach po przewalance. Wujek Google doinformował mnie, że miesięczna składka emerytalna wynosi 19,52 procent pensji. Z tej części, na OFE przeznaczano 7,3 procent. Przyjmując średnie wynagrodzenie 1800 zł. i ilość pracujących 18mln, otrzymamy 2.365.200.000 zł. Jak uważacie finansiści, czy też ekonomiści - jeśli w 1999 roku mogliśmy tyle pieniędzy włożyć do OFE, to dlaczego niby w 1991, 1992, 1993, czwartym, piątym, nie mogliśmy odłożyć ich do Polskiego Banku Narodowego, na 3%? Bank na pewno znalazłby kredytobiorców na kredyty oprocentowane - niechby - na 7%. Trzy procent bank oddałby do ZUS-u za oprocentowanie lokaty, a 4% przeznaczył na obsługę. I jak się macie znawcy finansjery? Czy koniecznie musieliśmy ściągać do Polski kapitał obcy? Czy koniecznie musieliśmy sprzedawać - wszystko, co się dało sprzedać, banki też - obcym?
Odpowiem Wam - nie było koniecznej potrzeby wpuszczania do Polski, w takiej ilości obcego kapitału. Aby jednak mogło to zaistnieć musiał być spełniony, jeden warunek, konieczny. Warunkiem tym było konieczne podniesienie z urzędniczego stołka dupy polskiego urzędnika i ruszenie głową, no i spełnienia jeszcze troczę innych uwarunkowań, chociażby inwencji twórczej i zaangażowania, i poszerzenia swego pola widzenia, o potrzeby reszty współobywateli. Państwowa posada powinna zobowiązywać do - na rzecz innych - działania, a nie tylko do swoich potrzeb zaspokajania. Pomyślcie tylko, jakby się w Polsce dobrze żyło, gdybyśmy pamiętali, że:
Nie każdy z nas nie będzie
Władnym Panem na urzędzie.
Abyśmy mieli, co konsumować
Ktoś musi tworzyć i produkować.
Dlatego zadbajmy, nie tylko o tych za biurkiem siedzących,
Ale i o tych, na polu i w fabrykach pracujących.
Jeśli chcemy żyć godnie i w pokoju, przez czas długi.
Musimy jednako traktować - tak Panów, jak i Sługi.
Nikomu nie pomoże - demokracją - się zasłanianie.
Demokracja nie zastąpi wynagrodzenia, za produktu wytwarzanie.
Ja wiem, że poruszam drażliwe problemy.
Chowając głowy w piasek - ich nie rozwiążemy.
Dopowiem jeszcze tylko słów parę. Nie myślcie, że obcy Was z gówna wyciągnie. - Zrobi to z Wami, co zrobił kot wyciągając z końskiego łajna wróbelka.
piątek, 6 września 2013
Wolność
Ja tracę orientację i zrozumieć nie mogę
Dlaczego Polacy ciągle wybierają złą drogę?
Ludzie to stworzenia wolność miłujące.
Polacy to stworzenia, wolności nie szanujące.
A wiadomo, kto wolności nie uszanuje
To zaraz bat zaborcy na plecach poczuje.
Wolność to roślina wspaniałe owoce rodząca.
Tyle, że starannej pielęgnacji wymagająca.
W Polsce większość by tylko owoce zbierała
A do prac pielęgnacyjnych innych zmuszała.
Stąd nasza wolność na zdrowiu szwankuje
A wiadomo – wróg słabość wykorzystuje.
I nieproszony wkracza w nasze progi.
Stąd bardzo wyboiste są „Polskie Drogi".
Dlaczego Polacy ciągle wybierają złą drogę?
Ludzie to stworzenia wolność miłujące.
Polacy to stworzenia, wolności nie szanujące.
A wiadomo, kto wolności nie uszanuje
To zaraz bat zaborcy na plecach poczuje.
Wolność to roślina wspaniałe owoce rodząca.
Tyle, że starannej pielęgnacji wymagająca.
W Polsce większość by tylko owoce zbierała
A do prac pielęgnacyjnych innych zmuszała.
Stąd nasza wolność na zdrowiu szwankuje
A wiadomo – wróg słabość wykorzystuje.
I nieproszony wkracza w nasze progi.
Stąd bardzo wyboiste są „Polskie Drogi".
Subskrybuj:
Posty (Atom)